Jak długo to jeszcze potrwa?

Sporo zmian u mnie zaszło w ostatnim czasie, stąd też brak nowych wpisów. Przyznam szczerze, że nie mam też za bardzo pomysłów o czym dalej pisać. Nie chcę sprowadzać bloga do kategorii „co u mnie słychać”, wolę zostawić bardziej widoczne merytoryczne wpisy. Dziś napiszę jednak kilka moich przemyśleń bo właśnie minęło już 13 miesięcy od złamania.

Po pierwsze powrót do treningów to bardzo indywidualna kwestia. W tym roku wystartowałem w biegu na 10 km oraz na piątkę w której zrobiłem życiówkę 🙂 Ale co z tego skoro z nogą nie poprawiało się tak jakbym tego chciał, a zakres ruchów nadal jest ograniczony szczególnie w przysiadzie o czym pisałem tutaj.

W końcu mój rehabilitant zalecił przerwę więc przez cały okres wakacji było zero biegania. Przez ten czas intensywnie ćwiczyłem nad ruchomością stawu oraz stabilizacją. Dostałem nowe, urozmaicone ćwiczenia z piłką gimnastyczną i poduszką sensoryczną (tzw. jeżyk?). Nawet zdobyłem na zamówienie drewniany klin, który dodatkowo wspomaga rozciąganie ścięgien. Niestety tutaj niezbędna jest systematyczność, ćwiczenia warto robić nawet każdego dnia.

Druga sprawa to opuchlizna. Zaczynam wierzyć, że czas gojenia się należy liczyć od momentu usunięcia śruby, a obrzęk rzeczywiście może utrzymywać się przez 12 – 18 miesięcy. Wciąż mi to doskwiera. Mam za sobą dużą przeprowadzkę, sporo dźwigania i unoszenia i często wieczorami noga wyglądała na naprawdę wymęczoną. Dlatego w pierwszym okresie rehabilitacji (kilka miesięcy) lepiej dać nodze odpoczywać, skupić się na sportach typu rower i basen, codziennie wykonywać ćwiczenia rozciągające oraz unoszenie z chłodzeniem. Pisałem już o tym w tym wpisie.

Zaczynam więc intensywną, domową rehabilitację w walce z obrzękiem 🙂 Do tego stopniowy powrót do biegania. I właśnie w takiej tematyce myślę, że warto skupić artykuły na blogu. Do kolejnego wpisu 🙂

5 komentarzy

  • Trzeba wiedzieć kiedy zwolnić | Sprawnym Być! 10 października 2017 at 20:07

    […] zacząłem biegać od początku września. Spokojnie, dwa razy w tygodniu z początkowym planem 20-25 minut nie […]

    Reply
  • Bartek 25 września 2017 at 20:39

    Gratuluje powrotu do formy i wynikow w bieganiu!
    PS. Jestem innym przypadkiem niz Ty i na innym etapie (2M od urazu) niemniej jednak tez walcze z opuchlizna…konwencjonalnie i niekonwencjonalnie…wolno to wszystko idzie…

    Reply
    • bartek 26 września 2017 at 09:40

      Dzięki za komentarz. Niestety zwiększony wysiłek nie poprawia stanu nogi. Masz jakieś ciekawe sposoby na tą walkę z opuchlizną? Widać efekty? Podziel się toi sam spróbuję.

      Reply
      • Bartek 26 września 2017 at 19:35

        Hej, niestety zaden nie jest sprawdzony…z rzeczy niekonwencjonalnych to mocze nogi w szarym mydle (takim najzwyklejszym) oraz okladam noge kapusta i okrecam bandazem na noc (tylko kapuste trzeba troche stluc zeby puscila sok / sa rozne technologie w necie mozna poczytac). Opuchlizna mi juz sporo zeszla od czasu zdjecia gipsu (3.5 tyg)…natomiast nie wiem czy zawdzieczam to ktorejs z tych metod. Mam wrazenie ze bardziej czas.., cwiczenia, obciazanie nogi etc…choc nigdy nie wiadomo (szare mydlo czy kapusta raczej nie zaszkodza…z tego zalozenia wyszedlem). Poza tym stosowalem jakies zele z apteki, ale juz przestalem…Tyle moich pomyslow i walcze dalej:) Powodzenia!

        Reply
        • bartek 27 września 2017 at 17:25

          O tej kapuście już słyszałem, ale nie stosowałem. Każda metoda jest dobra jeśli działa 🙂

          Reply

Zostaw komentarz