Czas na wyciągnięcie śrub

Minęło już pięć miesięcy od „operacji” czyli złożenia złamanej kostki i od tego czasu mam w nodze śrubę i dwa małe druty. Z tego co widziałem, podczas rehabilitacji i wizyt u lekarza, nie jest ze mną tak źle. Wiele osób miało takie urazy, że aby poskładać im złamane kości trzeba było użyć nawet kilkunastu metalowych części. Ale nie ma co się licytować 🙂

Praca w CMS daje coraz lepsze rezultaty i stopniowo zaczynam nowe, bardziej wymagające ćwiczenia. Przynajmniej jeśli można tak nazwać skakanie na trampolinie o jednej, tej chorej, nodze. Jednak to są właśnie kolejne etapy, a jeszcze kilka tygodni temu miałbym z tym poważny problem. Niestety noga wciąż puchnie i zdania na ten temat są mocno podzielone jak długo to będzie trwać. Osobiście liczę na to, że szybciej powrócę do pełnej sprawności po wyciągnięciu wszystkich śrub.

Zabieg pozbycia się tego cholerstwa mam zaplanowany na za tydzień. Część lekarzy chciała to przeprowadzić na stole operacyjnym, ze znieczuleniem ogólnym i wizytą w szpitalu na 24h. Jednak u mnie sprowadzi się to do krótkiej wizyty w gabinecie zabiegowym ze znieczuleniem miejscowym. Czyli będę wszystko widział i czuł. Choć zabieg będzie mało przyjemny, podobno wcale nie boli, a sami siebie wpędzamy w stres i niepotrzebny strach. Moja rehabilitantka potwierdziła, że większość pacjentów ma wyjmowane śruby tylko z małym znieczuleniem, a ból sprowadza się do uczucia jakby ktoś kostką lodu przejeżdżał po nodze. Trudno mi to sobie wyobrazić na ten moment, ale pewnie do przeżycia. Po prostu trzeba rozkroić skórę i wyciągać lub wykręcać metalowe części z kości, a potem wszystko zaszyć z powrotem 😉

O bieganiu jeszcze nie myślę, choć regularnie jeżdżę na rowerze i trenuję szybki marsz na bieżni. Ale to i tak mała część tego ile jest jeszcze pracy przede mną. Tak czy inaczej, w tym roku cel przebiegnięcia półmaratonu wciąż aktualny.

Brak

Zostaw komentarz